Rozmowa ze świecką misjonarką Krystyną Surmą, która wkrótce wyjeżdża do pracy w Kenii.

Mira Fiutak: Kiedy po raz pierwszy pomyślała Pani, żeby swoje życie związać z misjami?

Krystyna Surma: Pierwsze pragnienia misyjne pojawiły się w szkole średniej, a może nawet wcześniej. Przypominam sobie spotkanie z podróżnikiem opowiadającym o Japonii; wtedy zaciekawił mnie świat. A potem bardzo wpłynął na mnie film ?Misja?. Poczułam, że chcę iść w tym kierunku. W liceum te pragnienia narastały i dokładnie 10 lat temu wyjechałam na Ukrainę z ojcami oblatami, to było moje pierwsze doświadczenie misyjne. Pragnienie raz po raz dawało o sobie znać, ale było mi trudno je zweryfikować, bo w miejscu, gdzie żyłam, nie było wielu środowisk misyjnych. Na studia magisterskie pojechałam do Poznania. Miała na to wpływ Lednica, na której co roku wolontariusze posyłani są na misje. To dotknęło mojego serca. Wybór studiów nauczycielskich również był związany z myślą o misjach. Czytaj dalej…